Kabocha no nimono – gotowana dynia

 

Kabocha no nimono (gotowana dynia)

カボチャ🎃の煮物

Dynia, tak samo jak w Polsce, bardzo często pojawia się w japońskiej kuchni jesienią. Ten przepis to klasyczne “nimomo”, czyli tak zwana potrawa gotowana w sosie sojowym, z dodatkiem mirin, cukru i soli. (proporcje z przepisu – lub ich modyfikacje, można wykorzystać do przygotowania innych gotowanych potraw, np. kalmarów z ziemniakami itp.)

Japończycy w swojej kuchni często stosują metodę otoshibuta– (dosł. opuszczona pokrywka) – pokrywki przylegającej bezpośrednio do gotowanych produktów. Zazwyczaj jest to drewniana pokrywka mniejsza od średnicy garnka. Można ją także zrobić z papieru do pieczenia lub folii aluminiowej. Dzięki jej zastosowaniu para z gotującej się potrawy krąży bliżej, a danie zyskuje intensywniejszy smak i lepszy aromat.

Składniki:

400 g dyni hokkaido lub kabocha
25g cukru
1/2 łyżeczki soli
30 ml mirin
30 ml sosu sojowgo
1 łyżeczka czarnych ziaren sezamu

Dynię należy umyć, usunąć z niej pestki i pokroić ze skórą na mniej więcej trzy centymetrowe kawałki. Okroić wszystkie krawędzie każdego kawałka – dynia lepiej wtedy absorbuje smaki z wywaru, nie rozpada się podczas gotowania ale również ładniej wygląda (Japończycy nazywają to fazowaniem).

Przygotowaną dynię ułożyć skórką do dołu w szerokim garnku lub głębszej patelni w jednej warstwie. Zalać zimną wodą, tak aby była w całości zanurzona (tylko zanurzona) i zagotować. Zebrać szumowiny, zmniejszyć ogień na mały, dodać cukier i podgotować. Po chwili posolić dynię i przykryć ją dokładnie płatem papieru do pieczenia o średnicy garnka lub patelni (tzw. opuszczaną pokrywką, po japońsku otoshibuta). Kiedy płyn zredukuje się mniej więcej 20 – 30%, dodać mirin i sos sojowy, gotować na bardzo małym ogniu przez kolejnych kilka minut. Dynię należy ostudzić w pozostałym wywarze, a następnie delikatnie wyjmować łyżką cedzakową. Podawać posypaną sezamem.

Uwaga: podczas gotowania dyni nie mieszać, aby nie popękała.

Uwaga: W nimono ważna jest kolejność dodawania składników i czas gotowania (aby składniki się nie rozpadły, lub nie były za twarde).

Onigiri – japońskie kanapki ryżowe

Onigiri (kanapki ryżowe), 

おにぎり

Doskonała i wygodna na wynos bądź katering alternatywna dla kanapek.

Ryż japoński krótkoziarnisty ugotowany
sól
nori

dowolne dodatki: furikake, ryba lub kurczak teriyaki, umeboshi, gomashio  (sezam z solą)

Sól wsypujemy do jednej miseczki, do drugiej wlewamy zimną wodę. Zwilżamy dłonie, rozcieramy na nich sól. Bierzemy garść ryżu (najlepiej jeszcze ciepłego) i formujemy trójkątne kanapki, tak by nie były za ścisłe, ale i się nie rozpadały.

Na jeden z brzegów zakładamy płatek nori – dla smaku i aby łatwiej było kanapkę zjeść. Do środka możemy włożyć kawałki łososia, kurczaka lub nawet sałatki z tuńczyka z majonezem albo doprawić ryż np. Gomashio czy gotową posypką furikake.
 
 

 

Gazpacho po japońsku

gazpacho

 

 

Robi się coraz cieplej, dlatego – szczególnie po wyczerpującym treningu – będziemy potrzebowali orzeźwienia. Jako danie wychładzające, ale i odbudowujące nasze makro- i mikroskładniki po wysiłku, magazyn „M jak mężczyzna” poleca hiszpańską zupę gazpacho, ale w wersji japońskiej.

 

Wideo możecie obejrzeć pod linkiem >>> KLIK <<< 

 

Wegańskie curry z komosą i ciecierzycą

Znacie komosę? Na wsiach nazywana jest czasem lebiodą. Najpopularniejsza w Polsce jest komosa biała. To takie zielsko. Nie mylić z komosą ryżową quinoa! Wyobraźcie sobie, że zielsko komosa jest jadalne i smaczne. Jedzenia komosy nauczyła mnie moja przyjaciółka Nepalka. 

 

11256493_10206219861922867_1777388284_n

 

Podobno jadano ją też w Europie, szczególnie w czasie głodu i niedostatku, podczas I i II WŚ.  Tu możecie poczytać więcej o komosie >>> KLIK <<<

 

W moim ogródku niestety często coś co posiałam czy zasadziłam, nie wyrasta… natomiast komosa i mniszek lekarski rosną sobie nie wysiewane, nie podlewane i nie pielone, tak po prostu! A więc od wiosny korzystam z tych jadalnych darów natury. Z liści mniszka robię wyborne sałatki, z kwiatów miodek, a z komosy curry. Właśnie nazbierałam w ogródku spory pęczek!

 

Najlepsza jest młoda komosa, taka do 10 centymetrów. Większa też się nada, ale wtedy lepiej oderwać liście a twarde łodyżki wyrzucić. Moja komosa była malutka, więc wykorzystam ją w całości. 

 

Zrobię z niej cudownie aromatyczne curry inspirowane Indiami. Jest przepyszne, a wystarczy wrzucić wszystko do garnka i gotowe. W wersji wegańskiej, źródłem białka w tym curry jest ciecierzyca. I tu musicie pamiętać, aby ją zamoczyć na kilka godzin, a potem gotować przez ok. 1 godzinę. 

 

  • ok. 150 g ciecierzycy
  • 250 g komosy
  • 2 łyżki przyprawy curry
  • 1 łyżka nasion kuminu
  • ok. 4 łyżki oleju do smażenia
  • 3 cebule
  • 3 pomidory
  • 2 łyżeczki przecieru pomidorowego 
  • 2 łyżki soli 
  • 1 łyżka chilli w proszku (pikantnego, jeśli lubicie)
  • 5 ząbków czosnku
  • 1 łyżka kurkumy
  • ok. 700 ml wody
  • ksylitol do smaku 

 

Na bardzo mocno rozgrzany olej wrzucamy ziarna kuminu, smażymy przez minutę, aż staną się aromatyczne. Dodajemy drobno posiekaną cebulę, czosnek, kurkumę, chilli w proszku i przyprawę curry. Smażymy mieszając, cebulka musi się dobrze usmażyć, potrwa to jakieś 5-6 minut. Potem dodajemy ugotowaną i odcedzoną ciecierzycę oraz 1 łyżkę soli, pomidory, przecier pomidorowy. Zalewamy wodą i gotujemy pod przykryciem ok. 30 minut, aż pomidory utworzą sos.

 

11262344_10206219862122872_1352690861_n

 

 

Na koniec wkładamy umytą i pokrojoną komosę, gotujemy jakieś 5 minut aż zmięknie i doprawiamy solą, można też odrobiną ksylitolu do smaku. (Ja lubię słone, stąd na koniec dosoliłam jeszcze jedną łyżką).  Podajemy z ryżem albo chlebkami, np. naan lub roti. 

 

11259037_10206219862602884_239200269_n

 

 

 

Oczyszczający napój z zielonej herbaty – idealny na kaca

nakaca

 

 

Razem z Danielem przedstawiamy Wam kolejny odcinek programu M jak Mężczyzna. Tym razem pokazujemy w jaki sposób możemy oczyścić nasz organizm. Co za tym idzie – ta metoda jest idealna na walkę z chorobą dnia wczorajszego (czyt. kaca). 

 

Miłego oglądania i krótkiego chorowania 🙂 

 

Wideo możecie obejrzeć pod linkiem >>> KLIK <<< 

Smażenie stir fry. Wiosenne szparagi z kurkumą.

Szparagi bardzo długo były nieobecne na polskich stołach, ale teraz coraz częściej pojawiają się w przepisach blogosfery kulinarnej. Szparagi bez większego problemu kupimy na targach czy w popularniejszych sieciowych marketach. Ja nie mam z tym większego problemu, bo szparagi rosną u mnie w ogrodzie. Posadzili je jeszcze poprzedni właściciele, a co najciekawsze – w ogóle ich nie pielęgnuję, a są naprawdę śliczne i okazałe. Zobaczcie sami:

 

IMG_7613

 

Mając takie śliczne szparagi możemy z nich coś wyczarować. Razem z Panem A. usmażyłam pyszny stir fry z kurkumą. Jeśli pierwszy raz słyszysz tę nazwę – nie martw się! Jesteśmy tu po to, by uczyć się nowych rzeczy. Smażenie stir fry jest to sposób przygotowywania potraw, który przywędrował do nas oczywiście z Azji. Jest to zdrowsza wersja smażenia, ponieważ potrawy nie są nasączone tłuszczem i nie zawierają panierek, które są tak bardzo popularne w naszej kulturze kulinarnej. 

 Untitled Infographic

 

Co powinniśmy przygotować? 

  • 250 g kurczaka, pokrojonego na małe kawałki (mogą być udka bez kości lub pierś)
  • 250 g ( pęczek ) szparagów
  • 2 średnie pomidory
  • 2 szalotki lub 1 średnia cebula
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • 1 łyżeczka świeżego, utartego na tarce imbiru
  • 4 ząbki czosnku
  • 1 łyżka soli
  • sos sojowy do smaku
  • 3-4 łyżki oleju rzepakowego do smażenia

Oczyszczonego i pokrojonego kurczaka solimy (1/2 łyżki soli), odstawiamy. Szparagi myjemy i kroimy na ok. 4-centymetrowe kawałki. Obieramy i kroimy na większe kawałki czosnek i cebulę, a następnie ścieramy na tarce imbir. 

 

Kiedy wszystko mamy gotowe „pod ręką”, rozgrzewamy olej. Na gorący olej wrzucamy cebulę, imbir oraz kurkumę. Wiecie, że wszystkie właściwości zdrowotne kurkumy wydobywamy podgrzewając ją w oleju? Dlatego dodaję ją bezpośrednio do oleju! Kiedy cebula nabierze złotego koloru, wrzucamy czosnek, trzeba uważać, żeby się nie spalił, bo będzie gorzki. Chwilę później możemy dodać kurczaka.

 

IMG_7617

 

Wtedy trzeba przykryć wok/patelnię na ok. 2 minuty, po tym czasie dodajemy szparagi, po minucie pomidory. Po dodaniu pomidorów smażymy tylko minutę, doprawiając pozostałą solą i sosem sojowym. Podajemy z ryżem. Smacznego. 

 

IMG_7619

Nasu misodengaku / bakłażany z sosem miso po japońsku / Miso glazed eggplant

FullSizeRender-2

3 śliczne malutkie bakłażany odnalezione w lodówce. Postanowiłam zrobić z nich japońskie popularne danie: nasu miso dengaku なす味噌田楽, czyli bakłażany zapiekane ze słodko-słonym sosem miso. Zapewniam, że kto raz spróbuje tego dania, zakocha się w nim bez pamięci.

 

Bakłażany i pasta miso to para idealna, no po prostu jak pomidory i bazylia, wiecie o czym mówię? Pamiętajcie, że są różne pasty miso. Na bazie soi, ale też czasami z dodatkami ryżu czy jęczmienia (to ważna informacja dla osób na diecie bezglutenowej, bo jęczmień zawiera gluten). W zależności od użytych zbóż i czasu fermentacji, mamy:

 

  • miso białe – shiro miso – jasne, delikatne, gdzie oprócz soi dominuje ryż.
  • miso ciemne – kuro miso, wyraźne w smaku z domieszką zbóż takich jak jęczmień.
  • miso czerwone – aka miso, miso w 100% sojowe, ma ono bardzo wyrazisty smak i zapach  (czytaj: śmierdzi), ja je lubię, ale znam Japończyków którzy nawet nie tykają…, najsłynniejsze czerwone miso, które jest strasznie zdrowe nazywa się Hatcho miso, bo jest produkowane w miejscowości Hatcho, w pobliżu Okazaki.

Jako ciekawostka powiem Wam, że w 2002 roku widziałam w japońskiej TV program na temat Hatcho miso i chociaż minęło tyle lat, pamiętam go dokładnie, a wiecie dlaczego? W programie pokazano pracownice tejże przetwórni. Każda z nich, bez wyjątku, miała cerę jak pupcia niemowlaka! I wyglądały o 10-15 lat młodziej. Szokujące, prawda? Nie tylko pastę miso jadały, ale i robiły z niej maseczki na twarz, więc jeżeli zdobędziecie organiczne miso czerwone, to możecie się nim okładać do woli. Myślę, że ten program zadecydował o tym, że przekonałam się do smaku czerwonego miso. Chciałam wyglądać 15 lat młodziej, he he! W każdym razie, miso jadam regularnie.

 

Na pierwszą przygodę z pastą miso polecam zakup jasnej (czyli białej – shiro miso). Najbardziej znane miso jasne to Shinshu miso, produkowane w prefekturze Nagano, a że Nagano nazywało się kiedyż Shinshu stąd nazwa. A kiedy już kupicie miso, to polecam zrobienie tych baklażanów. W połączeniu z ryżem to mój idealny lunch wegański. 

 

FullSizeRender

Nasu miso dengaku

  • 1 mały bakłażan (mój miał ok. 220 g)
  • Sos (na 1 bakłażan, czyli 2 połówki):
  • 50 g pasty miso
  • 1 łyżeczka ksylitolu (lub cukru)
  • 1 łyżeczka sake
  • 1 łyżeczka mirin
  • 3 łyżki wywaru dashi (w wersji wegańskiej można dodać wodę)
  • prażone ziarna białego sezamu do posypania

 

Bakłażany myjemy i przekrawamy wzdłuż na pół. Japończycy są estetami i aby ładnie bakłażan zaserwować, nie obcinają łodyżki. Bakłażany moczymy w zimnej wodzie przez kilka minut, aby usunąć goryczkę, po czym bardzo dokładnie wycieramy w papierowy ręcznik. nakłuwamy wykałaczką skórkę w kilku miejscach, aby nie pękła podczas smażenia oraz robimy nacięcia między skórką a miąższem, możemy też naciąć miąższ, wtedy sos łatwiej wniknie do środka.

 

I teraz są 2 drogi: albo smarujemy bakłażany delikatnie olejem i zapiekamy w piekarniku miąższem do góry w 180 stopniach przez kilka minut pod grilem, albo smażymy przez ok. 4 minuty w głębokim oleju temp. 170 stopni. Ja oczywiście smażę :-). Po wstępnym usmażeniu lub upieczeniu, smarujemy miąższ sosem miso i wstawiamy bakłażany na kolejne 4 minuty do piekarnika pod grill. Po upieczeniu posypujemy uprażonymi ziarnami sezamu. Smacznego.

 

FullSizeRender-4

P.S.

A tak wyglądają bakłażany przed zapiekaniem:

FullSizeRender-3