Okiem Czytelnika: Odchudzanie wcale nie jest tanie!

Dostaje różne ciekawe maile od Czytelników. Ania – moja przyjaciółka – napisała bardzo ciekawy tekst o odchudzaniu. Pomyślałam, że warto go opublikować. 

 

ODCHUDZANIE WCALE NIE JEST TANIE

 

 

Jeżeli twierdzisz, że odchudzanie jest tanie, to:

 

  • albo nigdy się nie odchudzałeś
  • Twoja dieta jest cholernie nudna
  • lub po prostu nic nie jadłeś

 

Taką mam diagnozę. I możesz – drogi czytelniku – zgodzić się za mną lub nie, ale wiem co mówię. A w tej kwestii mam niewątpliwie doświadczenie, bo na diecie jestem praktycznie od liceum. A trochę lat już mam.

 

Doświadczyłam wszystkiego. Od ograniczania tłuszczów, słodyczy, po Kwaśniewskiego, Dukana, Alevo i takie popularne wśród szczupłych celebrytów – diety pudełkowe. Brałam dziesiątki substytutów diety, na które wydałam tysiące złotych. I zawsze kończyło się tak samo. Rzewnymi łzami, rzuceniem “zabawek” (czyt. diety) w kąt i jedyną szczuplejszą rzeczą w całej tej zabawie, a mianowicie portfelem.

 

Dopiero po czasie przychodziła refleksja i zastanawiałam się dlaczego mi nie wychodzi? Co zrobiłam znowu źle? Przecież tak się starałam. Dla mnie odpowiedź zawsze była jedna. Diety są nudne, monotematyczne i prędzej czy później zawsze wrócisz do starych nawyków i dań, które uwielbiasz.

 

Tym razem postanowiłam działać metodycznie. Nie skupiłam się tylko na czytaniu, czasami wręcz bzdurnych, porad z internetu i tych wszystkich mądrych Pań i Panów, którzy szybko i łatwo tracą swoje kilogramy. To zawsze wprowadzało mnie w depresję. Mnie łatwo niestety nic nie przychodzi.

 

 Jak podeszłam do tematu?

 

Po pierwsze zrobiłam GENOTEST. W ten sposób zidentyfikowałam swój typ metaboliczny. Taka identyfikacja kosztowała mnie notabene 1500 PLN. Wyszło, że mój organizm nie toleruje węglowodanów. CEL OSIĄGNIĘTY. Znam przyczynę swoich wcześniejszych niepowodzeń – powiedzmy. Zakupiłam więc najlepszą w EMPIKU książkę o wyeliminowaniu cukru z krwi (62 PLN). I w tym momencie zaczęły się moje katusze.

 

Jeżeli chcesz skutecznie wyeliminować węglowodany z diety, to biorąc pod uwagę to co serwują nam producenci spożywki, nie możesz jeść praktycznie nic. Każdy produkt zawiera cukier lub rakotwórcze pochodne. A to co jest słodzone np. stewią kosztuje majątek! I co? Zostaje nam tylko mięso, ryby i warzywa. Ale jak człowiek jest w stanie długo na tym pociągnąć? Ok, mięsko lubię i to bardzo ale na pewno nie tak, jak makarony, kasze, ryże, owoce, dżemy, naleśniki, nie wspominając już o słodkim co nieco.

 

Więc żeby nie dostać depresji i nie wrzucić mojej kolejnej diety między zakurzone, wcześniejsze próby odchudzania zakupiłam produkty:

 

  • makaron x 2, dżem, chleb i ratatouille Montignaca – około 90 PLN
  • sos sojowy KIKKOMAN (chcę wyeliminować również sól) – 15 PLN
  • niezliczone rodzaje ryb, przypraw, naturalnych jogurtów, warzyw i in. produktów zwracając uwagę na zawartość w nich cukru – cena około 500 PLN
  • czarną czekoladę słodzoną stewią – 15 PLN
  • a także środki dietetyczne, które mają wyregulować poziom cukru we krwi i ułatwić mi odchudzanie – 100 PLN

 

Efekt jest taki, iż w 2 tygodnie schudłam trzy kilo (jeszcze 3 i włączę ćwiczenia). Na razie nie czuję się zmęczona swoją dietą, choć Wedlowskich specjałów bardzo mi brakuje. Najgorsze jest jednak to, że znacząco zeszczuplał również mój portfel. W dwa tygodnie przepuściłam ponad 2300 PLN. I niech mi ktoś powie, że odchudzanie jest tanie…

 

download

download4 FullSizeRender zdj