Jesień w kuchni japońskiej

Jesień, jak każda pora roku, słynie z potraw i produktów sezonowych. Mowa tu zarówno o owocach i warzywach ale także o rybach.  W tym okresie warto zwrócić uwagę na kaki, gruszki nashi jabłka, grzyby matsutake czy ryż. I to właśnie z nim jesień kojarzy się Japończykom. Świeży ryż uważany jest za przysmak, ponieważ jest bielszy  i delikatniejszy niż ryż zeszłoroczny.

Należy zwrócić też uwagę na sanmę. Drapieżną rybę morską. Wyglądem przypomina połączenie sardynki z węgorzem, jest długa, ale za to bardzo prosta w obsłudze.  Jest bardzo tłusta i słona, więc nie wymaga wcześniejszego, specjalnego przygotowania prócz opłukania z soli, a po wyjęciu kręgosłupa nie posiada praktycznie ości. Te, które zostaną są wyjątkowo miękkie i można je jeść wraz z rybą.

https://www.japanesecooking101.com/kimchi-nabe-recipe/

Prócz konkretnych składników, Japończycy za jesienne dania uważają także nabe – dania jednogarnkowe.

Do najpopularniejszych zaliczamy:

  • Yose – wszystkie składniki gotowane razem w jednym kociołku. Zwykle gotowane na samym bulionie lub z miso, albo z sosem sojowym.
  • Ishikari – łosoś duszony z warzywami w bulionie miso. Najczęściej używane składniki to daikon (azjatycka biała rzodkiew), tofu, konnyaku, kapusta pekińska, por, shungiku, grzyby shiitake oraz masło.
  • Kiritampo – to grillowane szaszłyki ryżowe, duszone są w bulionie z kurczaka, łopianu, japońskiej pietruszki, pora i cienkiego konnyaku.
  • Motsu – przyrządzane z wołowiny lub podrobów wieprzowych, gotowanych z kapustą, czosnkiem i szczypiorkiem w bulionie miso lub sosie sojowym. Ważnym składnikiem jest makaron chanpon.
  • Oden – danie składające się z rzodkwi daikon, konnyaku, panierowanych ryb, dashi, tofu oraz sojowego sosu.  Często jako przyprawę do oden stosuje się karashi (japońską gorczycę).
  • Mizutaki – kurczak i warzywa duszone w bulionie z wodorostami konbu. Główne składniki to kapusta pekińska, por, grzyby shiitake, tofu, shungiku, makaron shirataki (makaron niskokaloryczny). Jada się z sosem ponzu (sos sojowy, słodkie sake, wodorosty kombu, sok z gorzkiej pomarańczy).

 

Kabocha no nimono – gotowana dynia

 

Kabocha no nimono (gotowana dynia)

カボチャ🎃の煮物

Dynia, tak samo jak w Polsce, bardzo często pojawia się w japońskiej kuchni jesienią. Ten przepis to klasyczne “nimomo”, czyli tak zwana potrawa gotowana w sosie sojowym, z dodatkiem mirin, cukru i soli. (proporcje z przepisu – lub ich modyfikacje, można wykorzystać do przygotowania innych gotowanych potraw, np. kalmarów z ziemniakami itp.)

Japończycy w swojej kuchni często stosują metodę otoshibuta– (dosł. opuszczona pokrywka) – pokrywki przylegającej bezpośrednio do gotowanych produktów. Zazwyczaj jest to drewniana pokrywka mniejsza od średnicy garnka. Można ją także zrobić z papieru do pieczenia lub folii aluminiowej. Dzięki jej zastosowaniu para z gotującej się potrawy krąży bliżej, a danie zyskuje intensywniejszy smak i lepszy aromat.

Składniki:

400 g dyni hokkaido lub kabocha
25g cukru
1/2 łyżeczki soli
30 ml mirin
30 ml sosu sojowgo
1 łyżeczka czarnych ziaren sezamu

Dynię należy umyć, usunąć z niej pestki i pokroić ze skórą na mniej więcej trzy centymetrowe kawałki. Okroić wszystkie krawędzie każdego kawałka – dynia lepiej wtedy absorbuje smaki z wywaru, nie rozpada się podczas gotowania ale również ładniej wygląda (Japończycy nazywają to fazowaniem).

Przygotowaną dynię ułożyć skórką do dołu w szerokim garnku lub głębszej patelni w jednej warstwie. Zalać zimną wodą, tak aby była w całości zanurzona (tylko zanurzona) i zagotować. Zebrać szumowiny, zmniejszyć ogień na mały, dodać cukier i podgotować. Po chwili posolić dynię i przykryć ją dokładnie płatem papieru do pieczenia o średnicy garnka lub patelni (tzw. opuszczaną pokrywką, po japońsku otoshibuta). Kiedy płyn zredukuje się mniej więcej 20 – 30%, dodać mirin i sos sojowy, gotować na bardzo małym ogniu przez kolejnych kilka minut. Dynię należy ostudzić w pozostałym wywarze, a następnie delikatnie wyjmować łyżką cedzakową. Podawać posypaną sezamem.

Uwaga: podczas gotowania dyni nie mieszać, aby nie popękała.

Uwaga: W nimono ważna jest kolejność dodawania składników i czas gotowania (aby składniki się nie rozpadły, lub nie były za twarde).

Onigiri – japońskie kanapki ryżowe

Onigiri (kanapki ryżowe), 

おにぎり

Doskonała i wygodna na wynos bądź katering alternatywna dla kanapek.

Ryż japoński krótkoziarnisty ugotowany
sól
nori

dowolne dodatki: furikake, ryba lub kurczak teriyaki, umeboshi, gomashio  (sezam z solą)

Sól wsypujemy do jednej miseczki, do drugiej wlewamy zimną wodę. Zwilżamy dłonie, rozcieramy na nich sól. Bierzemy garść ryżu (najlepiej jeszcze ciepłego) i formujemy trójkątne kanapki, tak by nie były za ścisłe, ale i się nie rozpadały.

Na jeden z brzegów zakładamy płatek nori – dla smaku i aby łatwiej było kanapkę zjeść. Do środka możemy włożyć kawałki łososia, kurczaka lub nawet sałatki z tuńczyka z majonezem albo doprawić ryż np. Gomashio czy gotową posypką furikake.
 
 

 

Gazpacho po japońsku

gazpacho

 

 

Robi się coraz cieplej, dlatego – szczególnie po wyczerpującym treningu – będziemy potrzebowali orzeźwienia. Jako danie wychładzające, ale i odbudowujące nasze makro- i mikroskładniki po wysiłku, magazyn „M jak mężczyzna” poleca hiszpańską zupę gazpacho, ale w wersji japońskiej.

 

Wideo możecie obejrzeć pod linkiem >>> KLIK <<< 

 

Wegańskie curry z komosą i ciecierzycą

Znacie komosę? Na wsiach nazywana jest czasem lebiodą. Najpopularniejsza w Polsce jest komosa biała. To takie zielsko. Nie mylić z komosą ryżową quinoa! Wyobraźcie sobie, że zielsko komosa jest jadalne i smaczne. Jedzenia komosy nauczyła mnie moja przyjaciółka Nepalka. 

 

11256493_10206219861922867_1777388284_n

 

Podobno jadano ją też w Europie, szczególnie w czasie głodu i niedostatku, podczas I i II WŚ.  Tu możecie poczytać więcej o komosie >>> KLIK <<<

 

W moim ogródku niestety często coś co posiałam czy zasadziłam, nie wyrasta… natomiast komosa i mniszek lekarski rosną sobie nie wysiewane, nie podlewane i nie pielone, tak po prostu! A więc od wiosny korzystam z tych jadalnych darów natury. Z liści mniszka robię wyborne sałatki, z kwiatów miodek, a z komosy curry. Właśnie nazbierałam w ogródku spory pęczek!

 

Najlepsza jest młoda komosa, taka do 10 centymetrów. Większa też się nada, ale wtedy lepiej oderwać liście a twarde łodyżki wyrzucić. Moja komosa była malutka, więc wykorzystam ją w całości. 

 

Zrobię z niej cudownie aromatyczne curry inspirowane Indiami. Jest przepyszne, a wystarczy wrzucić wszystko do garnka i gotowe. W wersji wegańskiej, źródłem białka w tym curry jest ciecierzyca. I tu musicie pamiętać, aby ją zamoczyć na kilka godzin, a potem gotować przez ok. 1 godzinę. 

 

  • ok. 150 g ciecierzycy
  • 250 g komosy
  • 2 łyżki przyprawy curry
  • 1 łyżka nasion kuminu
  • ok. 4 łyżki oleju do smażenia
  • 3 cebule
  • 3 pomidory
  • 2 łyżeczki przecieru pomidorowego 
  • 2 łyżki soli 
  • 1 łyżka chilli w proszku (pikantnego, jeśli lubicie)
  • 5 ząbków czosnku
  • 1 łyżka kurkumy
  • ok. 700 ml wody
  • ksylitol do smaku 

 

Na bardzo mocno rozgrzany olej wrzucamy ziarna kuminu, smażymy przez minutę, aż staną się aromatyczne. Dodajemy drobno posiekaną cebulę, czosnek, kurkumę, chilli w proszku i przyprawę curry. Smażymy mieszając, cebulka musi się dobrze usmażyć, potrwa to jakieś 5-6 minut. Potem dodajemy ugotowaną i odcedzoną ciecierzycę oraz 1 łyżkę soli, pomidory, przecier pomidorowy. Zalewamy wodą i gotujemy pod przykryciem ok. 30 minut, aż pomidory utworzą sos.

 

11262344_10206219862122872_1352690861_n

 

 

Na koniec wkładamy umytą i pokrojoną komosę, gotujemy jakieś 5 minut aż zmięknie i doprawiamy solą, można też odrobiną ksylitolu do smaku. (Ja lubię słone, stąd na koniec dosoliłam jeszcze jedną łyżką).  Podajemy z ryżem albo chlebkami, np. naan lub roti. 

 

11259037_10206219862602884_239200269_n

 

 

 

Oczyszczający napój z zielonej herbaty – idealny na kaca

nakaca

 

 

Razem z Danielem przedstawiamy Wam kolejny odcinek programu M jak Mężczyzna. Tym razem pokazujemy w jaki sposób możemy oczyścić nasz organizm. Co za tym idzie – ta metoda jest idealna na walkę z chorobą dnia wczorajszego (czyt. kaca). 

 

Miłego oglądania i krótkiego chorowania 🙂 

 

Wideo możecie obejrzeć pod linkiem >>> KLIK <<<