Czerwona cebula z indykiem po japońsku

IMG_3367

 

 

Jedno z moich ulubionych dań japońskich (niestety, mogłabym to napisać o każdym daniu japońskim!). Podzieliłam się tym przepisem na łamach Kukbuka w ubiegłym roku. To danie jest świetne na zimno np. do bento, ale polecam też na gorąco. Oczywiście z ryżem.

 

Czerwona cebula z indykiem

 

Dla 1-ej osoby

 

Czas: 25 minut

 

Składniki:

  • 150 – 180 g mielonego mięsa indyka, 2 średnie cebule (czerwone lub białe), 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • Do mięsa: 1 ząbek czosnku, 1 kawałek ok. 2 cm korzenia imbiru, 1 łyżka sake, 1 łyżeczka wody, 1 łyżka sosu sojowego, 0,5 łyżeczki cukru, pieprz do smaku
  • Do wywaru: 1 łyżka ciemnego oleju sezamowego, 2 łyżki sake, 1 łyżeczka cukru, 1 łyżka sosu sojowego, 0,5 szkl. wody
  • Odrobina prażonego białego sezamu do posypania

 

Mielone mięso doprawiamy drobno posiekanym czosnkiem, obranym i drobno posiekanym imbirem oraz pozostałymi przyprawami, wyrabiamy przez chwilę, aż zrobi się gładkie i lśniące, dzielimy na cztery części.

 

Obieramy cebule , ścinamy trochę czubek i twardą część, z której wyrastają korzonki. Każdą cebulę kroimy w poprzek na 4 plastry, odkładając plastry uważajmy, aby ich nie pomieszać, niech będą w takiej kolejności, jak pokroiliśmy, co znacznie ułatwi złożenie cebuli z mięsem. Rozkładamy po dwa kolejne kawałki cebuli obok siebe, obsypujemy z góry mąką ziemniaczaną, następnie zwilżonymi dłońmi formujemy mięso, na owalny krążek mniej więcej wielkości krążka cebuli. Układamy mięso na krążku cebuli od strony obsypanej mąką i przykrywamy drugim krążkiem cebuli, stroną obsypaną mąka do środka. Robimy 4 takie krążki.

 

Na patelni rozgrzewamy olej sezamowy, obsmażamy krążki cebuli z obu stron na złoty kolor, następnie podlewamy wodą z sake, kiedy się zagotuje dodajemy cukier i sos sojowy. Dusimy pod przykryciem ok. 12 minut, po 6 na każdą stronę. Po ugotowaniu posypujemy uprażonym sezamem.

 

Uwagi:

 

Wywaru, który został z gotowania cebuli z indykiem, nie wylewamy, możemy go wykorzystać na bazę zupy.

IMG_3328 IMG_3357

5 powodów, dla których warto ograniczyć spożycie cukru

sweet-382848_1920

 

W dzisiejszych czasach spożywamy coraz większe ilości cukru, co może mieć negatywny wpływ na nasze życie i zdrowie. Nie należy jednak z niego całkowicie rezygnować! Pamiętajmy, że cukier jest również w produktach pochodzenia naturalnego. Apeluję jedynie o umiar, bo coraz więcej osób w naszym społeczeństwie traktuje cukier jako podstawowy składnik swojej diety. Nawet słodycze są dla ludzi. W tym wszystkim najważniejszy jest zdrowy rozsądek i zrozumienie potrzeb własnego organizmu. 

 

Osłabia szkliwo zębów i prowadzi do próchnicy

O ile cukier z naturalnych źródeł ma niewielki wpływ na stan naszych zębów, o tyle sztuczny cukier, szczególnie ten ze słodyczy, może przynieść nam wiele strat. Wpływ na to ma również konsystencja spożywanych produktów. Jeśli zjemy lepkie słodycze, które mogą osadzać się na zębach, to powinniśmy w miarę możliwości chwycić za szczoteczkę. Jeśli tego nie zrobimy, to stworzymy w naszej buzi bardzo dogodne warunki do rozwoju próchnicy. 

 

Uzależnia

Serge Ahmed z instytutu w Bordeaux jest jednym z największych specjalistów ds. uzależnień od narkotyków. Za pomocą doświadczeń udowodnił, że cukier uzależnia kilkakrotnie mocniej niż kokaina. Podobne badania, które potwierdziły tę tezę, przeprowadzano na całym świecie,  Przez wiele lat cukier był towarem luksusowym. Dopiero XX wiek przyniósł znaczący wzrost spożycia cukru. W czasach PRL-u narzędzia propagandy sugerowały nawet spożywanie cukru pod wieloma absurdalnymi argumentami. Ludzie temu ulegali, bo nie mieli w tamtych czasach dostępu do sprawdzonych źródeł informacji. 

Reklama cukru

Źródło: mbrzegowy.blogspot.com

 

Szkodzi naszej cerze

Dieta wpływa na jakość naszej cery. Pewne produkty zawierają składniki (tj. witaminy, błonnik i cynk), które ją poprawiają, ale są także i ciemne strony jedzenia. Są produkty, które w swoim składzie mają duże ilości cukru, który wspiera pojawianie się trądziku. Jeśli chcemy poprawić stan naszej cery, powinniśmy najpierw przeanalizować posiłki spożywane w trakcie dnia, wprowadzić pewne korekty, a dopiero później zastanowić się nad wizytą u dermatologa. 

 

Sprzyja otyłości

Każdy z nas ma odpowiednią ilość kalorii, którą powinien dostarczać organizmowi w ciągu dnia. Jeśli w dłuższej perspektywie będzie niedobór kalorii – będziemy chudnąć. Jeśli będziemy przyjmować więcej, niż nasz organizm potrzebuje – będzie budować masę mięśniową lub tłuszczową – w zależności od aktywności fizycznej i rodzaju przyjmowanego pokarmu (ilość makroskładników – węglowodany, tłuszcze, białka). Produkty, które zawierają duże ilości cukru są bardzo kaloryczne. Cukier wpływa również na wzrost poziomu glukozy we krwi. Jeśli energia nie jest organizmowi potrzebna w danym momencie, to insulina szybko ten poziom obniża i następuje magazynowanie energii w postaci tkanki tłuszczowej.

 

Ma bardzo negatywny wpływ na działanie mózgu

Badacze z Macquarie University w Sydney udowodnili, że słodkie napoje spożywane w nadmiarze mogą zwiększać ryzyko choroby Alzheimera. Badania pokazały również zwiększone prawdopodobieństwo powstawania nowotworów.

 

Źródła:

http://www.unidentunion.pl/leczenie/podstawowe-leczenie-stomatologiczne/prochnica

https://portal.abczdrowie.pl/dieta-na-tradzik

http://nauka.newsweek.pl/cukier-uzaleznia,88768,1,1.html

http://www.rp.pl/artykul/700374.html

 

Indyk w sezamie / Turkey in sesame

1.

 

Wkrótce Dzień Babci i Dzień Dziadka. Mam dla Was pomysły na świetne kulinarne prezenty: słodkie ciasto buraczkowo–czekoladowe z tego przepisu lub coś na słono. Chcecie zaskoczyć dziadków prostym, zdrowym, efektownym i smacznym daniem? No to proszę: indyk w sezamie, który dostał od moich znajomych przydomek „że palce lizać”. Można podawać go na ciepło, ale świetnie smakuje też na zimno z sosem musztardowym z zieloną herbatą.

 

2.

 

 

Indyk w sezamie

  • 300 g piersi z indyka (ewentualnie kurczaka)

Marynata:

  • 1 łyżka sosu sojowego
  • 1 łyżeczka startego na tarce imbiru
  • 1 starty na tarce ząbek czosnku
  • 1 łyżka sake (wina ryżowego)
  • 1 łyżeczka miodu

Do panierki:

  • Po 5 łyżki sezamu białego i sezamu czarnego

Sos:

  • 1 łyżka musztardy z ziarnami gorczycy
  • 2 łyżki oliwy
  • 1 łyżeczka zielonej herbaty w proszku, tzw. matcha
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżka octu ryżowego (najlepiej japońskiego)
  • 1 łyżeczka soli 

Indyka myjemy, osuszamy i kroimy w poprzek włókien mięśniowych na kawałki o długości ok. 10-15 cm i grubości ok. 2 cm. Mieszamy wszystkie składniki marynaty i wkładamy do niej indyka. Trzymać w lodówce minimum przez godzinę (najlepiej wstawić na całą noc). 

 

Mieszamy biały i czarny sezam na talerzu, indyka panierujemy w sezamie. Ilość sezamu może się trochę zmienić, w zależności od wielkości kawałków: im mniejsze, tym więcej będziemy potrzebować sezamu. Przy panierowaniu nie pozostawiamy miejsc bez sezamu, każdy kawałek indyka powinien być dokładnie pokryty sezamem. Sezam na koniec trzeba docisnąć, a nadmiar delikatnie otrząsnąć.

 

I teraz są 2 szkoły: można usmażyć indyka na patelni lub upiec w piekarniku. Przy smażeniu zawsze trochę sezamu wpada do oleju, dlatego wolę upiec indyka w piekarniku. Wykładamy blaszkę papierem do pieczenia i smarujemy cienko olejem, rozkładamy indyka zachowując odstępy przynajmniej 2 -3 cm.

 

Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na około 15-18 minut. Blaszka powinna znajdować się w połowie piekarnika tylko wyżej, pod górnym grzaniem, ponieważ kawałki są małe i zależy nam na szybkim upieczeniu i zarumienieniu sezamu. Dodatkowo warto włączyć termoobieg wtedy sezam szybciej się zrumieni. Na koniec przygotowujemy sos: wystarczy wymieszać wszystkie składniki, przy czym trzeba uważać na to, żeby z zielonej herbaty nie zrobiły się grudki, najlepiej przesiać ją i stopniowo połączyć z oliwą a potem dodać resztę składników.

 

Smacznego! – Gwarantuję, że nie tylko dziadkowie będą zachwyceni!

 

Uwaga dla leniwych:

Jeżeli nie mamy ochoty tarkować imbiru i czosnku, to składniki marynaty możemy utrzeć w moździerzu.

 

3.

 

4.

 


6.

On the 21st January in Poland we celebrate Grandmother’s Day and on 22nd January Grandfather’s Day. Here are my ideas for eatable presents. Not only for your Grandparents. How about delicious chocolate & beetroot mini cakes I presented some time ago?

 

Or you could cook super easy, delicious & healty turkey stripes in sesame seeds with mustard & green tea sauce. It can be eaten hot or cold. Please have a try, you will love this dish.

 

Turkey in sesame:

  • 300 g turkey breast (or chicken)

Marinade:

  • 2 tsp salt
  • 1 tsp grated ginger
  • 1 tsp grated garlic
  • 1 tsp sake rice wine
  • 1 tsp honey

Coating:

  • 5 tbsp white sesame
  • 5 tbsp black sesame

Sauce:

  • 1 tbsp whole grain mustard
  • 2 tbsp olive oil
  • 1 tsp matcha green tea powder
  • 1 tsp sugar
  • 1 tbsp rice vinegar (preferably Japanese)
  • 1 or 2 tbsp soya sauce (depending on how salty you want the sauce to be)

 

Wash, dry and cut turkey breast crosswise into 10-15cm long and about 2 cm wide long slices. Combine all marinade ingriedients and pour over the turkey slices. Marinade for at least one hour, but you can also marinate the turkey overnight in a fridge.

 

If you do not feel like grating garlic and ginger you can grate all the marinade ingriedients in mortar. Mix white & black sesame seeds on a plate, coat the turkey stripes in them. Do not leave uncovered spaces on the turkey, it should be thoroughly coated. Press the sesame with your hands so it stays on the turkey, at the end you can shake delicatly the excess sesame. You can now either fry the turkey stripes or bake it in the oven. Because some seeds might fall off while frying I prefer to bake it.Place turkey pieces (leaving at least 2 cm spaces in between) on a baking tray covered with baking paper, coated with little oil. Bake in the oven preheated to 180 degrees for about 15 minutes.

 

In the end mix all of a sauce ingriedients. Make sure to mix the matcha green tea by sifting it gradualy with olive oil, this way you do not get any lumps. Enjoy!

Jak wpajać dzieciom zdrowe nawyki żywieniowe. Oto dekalog małego niejadka

 

child-520732_1280-685x1024

Chciałam poruszyć bardzo istotny i dla wielu rodziców problematyczny temat. Sprawa dotyczy bowiem odżywiania dzieci. Wielu rodziców ma problem, bo ich dzieci w ogóle nie chcą jeść. Albo jedzą tylko słodycze, albo jedzą za dużo…Niestety, odpowiedź jest na to jedna. Jeżeli Wasze dziecko nie ma alergii / nietolerancji pokarmowej, pasożytów czy innej choroby mającej wpływ na apetyt/łaknienie, to Wy – rodzice – jesteście za to odpowiedzialni. Nie wiecie co dawać dziecku do jedzenia? Co trzeba zrobić, żeby posiłki stały się atrakcyjne? Jak wpajać właściwe nawyki żywieniowe? Oto kilka moich sprawdzonych porad 🙂 

 

1. Nie miksować

Już przy pierwszych pokarmach stałych popełniamy błąd. Przede wszystkim za długo karmimy dzieci przetworzonymi, zmiksowanymi papkami bez smaku, które to są w naszym mniemaniu zdrowymi zupkami. Dziecko powinno jak najszybciej zacząć jeść pokarmy dorosłych, tylko że delikatniej doprawione. Ja bawiłam się w gotowanie zupek sama, co mnie do tego skłoniło? Smak i konsystencja zupek dostępnych na rynku. Jeżeli sama tego nie zjem, to dlaczego ma to jeść moje dziecko? O ile często korzystaliśmy z pysznych gotowych przecierów owocowych, o tyle zupki gotowałam sama. Dzieci jadły zupki delikatnie doprawione (np. oliwą z oliwek) od 6-ego miesiąca życia do około roku, na początku zupki były zmiksowane, ale stopniowo coraz mniej, potem już dzieci jadły to, co my. Przy czym nie może to być zmiana nagła, należy coraz mniej rozdrabniać zupki, stopniowo wprowadzając pokarmy dorosłych. Dla zdrowych zębów i wykształcenia dobrze rozwiniętego aparatu mowy bardzo ważne jest gryzienie, podajemy więc dzieciom jak najwcześniej pokrojone marchewki i inne twarde pokarmy do chrupania.

 

2. Azjatycka szkoła karmienia

Jak do karmienia dzieci podchodzą Azjaci? Kiedy byłam studentką japonistyki i jeszcze nie miałam dzieci, a więc w ogóle nie interesowałam się kwestią ich odżywiania, odwiedziłam w Warszawie japońskie małżeństwo, które miało około 7-miesięczne dziecko. Ich synek siedział zadowolony w swoim foteliku z plastikową łyżką, a mama karmiła go ugotowanym ryżem ze szpinakiem. Słuchajcie gdyby nie ten szpinak, to nie pamiętałabym całej sytuacji! Ale już wtedy miałam zakorzenione w swojej świadomości, że szpinak to świństwo, do którego jedzenia dorośli zmuszają dzieci. Zapytałam wtedy jego mamę, chyba bardziej z grzeczności: „Czy on lubi szpinak?”. „ Tak” odpowiedziała. Tak po prostu… Co ważniejsze, powiedziała mi wtedy że do ugotowania ryżu ( japońskiego, krótkoziarnistego) użyła odrobiny więcej wody, czyli 7-miesięczne dziecko nie jadło papki tylko ugotowany na bardzo miękko ryż – ziarna były widoczne nie tylko na talerzu, ale i na ubranku, buzi a nawet włosach dziecka. Szpinak zresztą też. Dzięki temu doświadczeniu nie bałam się podawać dzieciom pokarmów niezmiksowanych na papkę. Moja córa dwoma zębami doskonale sama potrafiła pogryźć dojrzałą gruszkę, więc po co z niej robić papkę? Jeżeli u malucha przegapimy ten moment i nie nauczymy go różnych smaków, później będzie to trudniejsze, ale nie niemożliwe. I nie może to być cały czas marchewka z kurczakiem i zupka jarzynowa – tylko wszystkie warzywa i owoce! Niektóre wprowadzamy wcześniej, niektóre później, ale tego możecie dowiedzieć się u lekarza. Jednak warto zdać się na zwój instynkt, pamiętam że gdzieś wyczytałam, aby mięso kacze podawać dzieciom od 3-ego roku życia. Uznałam że to za późno, w Azji jada się ją wcześniej. Moje dzieci jedzą kaczkę odkąd skończyły półtora roku.

 

Azja dała nam jeszcze jedną życiową lekcję. Kiedy już byłam mamą i razem z przyjaciółmi pojechaliśmy do Hong Kongu i na Tajwan. Jechała z nami nasza 9-cio miesięczna wtedy córka. Stwierdziłam, że szaleństwem  byłoby zapakowanie na każdy z 14 dni podróży dwóch słoiczków z owocami i dwóch z zupami. Byłam pewna, że na pewno kupimy takowe na miejscu. Jakie więc było moje zdziwienie, gdy w Hong Kongu w dużym supermarkecie zastaliśmy tylko dwa rodzaje słoiczków dla dzieci?! Jeden to był kurczak, drugi nie pamiętam… Kiedy więc skończyły nam się słoiczki, które wzięliśmy do samolotu, mała z wielka radością pałaszowała ryż, tamtejsze makarony w bulionie ( bulion w daniach typu ramen doprawia się chilli, kolendrą itp. tuż przed podaniem, dlatego nie było problemu, żeby w restauracji zamówić rosół delikatny i niepikantny) i oczywiście owoce: banany, liczi mango ( do dziś mango to jej ulubiony owoc). Im wcześniej dziecko zacznie jeść potrawy dorosłych, tym lepiej dla niego i dla Was, a ile czasu oszczędzicie w kuchni.

 

3. Nie zmuszamy

Kolejna niezwykle ważna kwestia. Nie możemy z uporem maniaka karmić dzieci wszystkimi zdrowymi rzeczami, oczekując iż wszystko będzie im smakowało. Otóż nie będzie. A Wy lubicie wszystkie produkty spożywcze? Co z tego, że jedna z moich córek nie lubi ogórków? Je przecież pomidory, ziemniaczki, marchewkę, brokuły i inne warzywa uwielbiam. Druga mozolnie wyciąga wszystkie ziarna ciecierzycy z sosu do kuskusu. I ma do tego prawo. Zjada przecież pozostały sos z kurczakiem, pomidorami, marchewką, papryką i ziemniakami na kuskusie. Warto zachęcić dziecko do spróbowania różnych warzyw, a część z nich na pewno polubi. Ja robiłam takie testy, kiedy dzieci skończyły rok, dostawały na talerzyku groszek, kukurydzę, marchew, brokuły i zjadały to, co im najbardziej smakowało. Do pewnego wieku (jakieś 4 lata) działały też zachęty, a także zapewnienia, że wszystkie piękne księżniczki też to jedzą. A starsze dzieci? Moja siedmioletnia córcia ostatnio spróbowała oliwek i stwierdziła, że jej nie smakują. W ogóle się tym nie przejęłam, bo sama zaczęłam jeść oliwki późno. Powiedziałam córci, że badania naukowe dowodzą, że aby polubić dany produkt musimy go spróbować około 11 razy. I wiecie co? Z jej inicjatywy jesteśmy już po trzech próbach, o ona ma frajdę, bo jeszcze 7 razy! Sama jestem zdziwiona 🙂

 

4. Wspólnie gotujemy

Warto włączyć maluchy do wspólnego gotowania. U nas na początku były to sałatki! Nawet trzylatek może nieostrym nożem kroić banana. A kompozycja przynajmniej dwóch owoców na talerzyku nazywa się u nas dumnie sałatką! Starszaki mogą same przyrządzać proste potrawy. Moja siedmiolatka sama nauczyła się właśnie smażyć jajecznicę. Efekt uboczny? Już trzeci dzień z rzędu jemy na śniadanie jajecznicę.

 

5. Czerpać frajdę

Jedzenie powinno też być frajdą. Niby nasze babcie mawiały, że nie wolno się bawić jedzeniem, ale co złego w układaniu kwiatów czy drzew z brokułów i marchewki na talerzyku? Kiedyś dowiedziałam się, że dzieci mojej przyjaciółki pijają kefir, a więc zapytałam jak to zrobiła? I wiecie co? Robią sobie zawody picia kefiru na czas. Genialne! Pamiętajcie również o ciekawych nazwach: zupa z groszku na pewno nie brzmi tak zachęcająco jak zupa bagienna (taką podawała dzieciom Nigella). Dla osób kreatywnych i lubiących gotować polecam pomysły na japońskie bento. Z jadalnych produktów można wyczarować misia, kotka, pieska i co sobie tylko wymyślimy. Ja ostatnio zrobiłam im na lunch takie jadalne Minionki z jajka

10887715_10205170326725143_752590524_n

 

6. Ograniczyć cukier

Cukier i i dieta. Temat rzeka pewnie nie tylko na jeden post. Powiem tak: jestem absolutnym wrogiem słodkości w dużych ilościach, jednak owoc zakazany smakuje lepiej, dlatego moje dzieci wiedzą że są słodycze zdrowe i niezdrowe (taki oksymoron niby, ale…) i mogą jeść słodycze jeden raz w tygodniu oraz w święta.

 

Cukier, szczególnie u dzieci, powoduje od razu po spożyciu rozdrażnienie, nadpobudliwość i brak koncentracji. Spożywany regularnie w za dużych ilościach przyczyni się do nadwagi i próchnicy.Musimy być bardzo czujni, bo cukier jest nie tylko w słodyczach, podstępnym źródłem cukru są też soki. Dlatego soki pijemy naprawdę sporadycznie, tylko świeżo wyciskane.Najzdrowsza jest woda i delikatna zielona herbatka.

Słodycze nie mogą absolutnie być nagrodą dla dziecka za bycie grzecznym. Dodatkowo sprawę komplikują dziadkowie, ciotki i wszyscy życzliwi wokoło, którzy bezmyślnie obsypują dzieci słodyczami. Z najbliższymi należy porozmawiać i poprosić ich, aby uszanowali Waszą decyzję i nie kupowali dzieciom żadnych słodyczy. W przedszkolu i szkole dochodzą jeszcze różnego rodzaju przyjęcia urodzinowe, na których serwuje się ciastka, żelki, chipsy, a nawet napoje z kofeiną.

 

W naszym przypadku sprawa kompletnie wymknęła się spod kontroli, bo moja pierwszoklasistka od września była już na co najmniej ośmiu przyjęciach urodzinowych. Po jednym niestety dostała wysypki… to efekt zjedzenia czipsów i wypicia jakiegoś soczku. Teraz mamy umowę, że ustalamy co ze stołu słodkości na urodzinach jeść można, a co nie. Na szczęście coraz więcej rodziców podaje na przyjęciach swoich pociech zdrowe przekąski. A ostatnio byłyśmy na przyjęciu urodzinowym w warszawskim Teatrze Małego Widza na przedstawieniu pod tytułem „Warzywa są z kosmosu”. To absolutnie najlepsze przedstawienie dla dzieci, jakie w życiu widziałam! Na scenie dwaj aktorzy i pewnie ze 30 kg warzyw plus duża dawka humoru. Na koniec przedstawienia dzieci mogły wejść na scenę i pokosztować warzyw! Polecam Wszystkim! Nawet przysłowiowe Tadki Niejadki próbowały surowych marchewek, kalafiora czy kapusty!

 

Pamiętajcie, że to My – Rodzice dajemy przykład, więc jedzenie przy dzieciach czipsów z równoczesnym zapewnianiem, że są niezdrowe nie zadziała. Przykład ma iść z góry. U mnie słodycze są schowane w piwnicy, żeby „nie kusiły”.

 

7. Przemycać 

Są dzieci, najczęściej te introwertyczne, które trudniej namówić do spróbowania nowości niż ekstrawertyków. Wtedy można spróbować przemycania pewnych produktów spożywczych np. kaszy jaglanej w owocowym koktajlu, czy fasolki mielonej w kotlecikach. Na dłuższą metę jednak nie wiem, czy nie będzie to dla rodziców męczące, dlatego przy takim przemycaniu można spróbować wyjawić tzw. „tajny składnik”. Przecież zawsze może się okazać, że to Wróżka Garnuszka włożyła do koktajlu kaszę jaglaną, aby dziecko było zdrowe. Na pewno zachętą do zjedzenia nowej potrawy może też być zapytanie całej rodziny, czy ją lubią. Skoro nie tylko mama i tata, ale także babcia, dziadek oraz ciocia Irenka i kuzynka Kasia lubią zupę buraczkową to może warto spróbować?

 

8. Pozwolić na małe grzeszki

Nie można dzieci karmić tylko kaszą jaglaną i marchewką. Dziecko musi wiedzieć, że chociaż pizza nie jest super zdrowa, to przy racjonalnym odżywianiu, można sobie pozwolić na kawałek pizzy raz na 2-3 tygodnie. My uwielbiamy włoską margaritę. No i mamy też jeden dzień zdrowych i mniej zdrowych słodkości w tygodniu!

 

9. Celebrować

Posiłki powinniśmy celebrować. Przy stole, w miłej atomsferze i na pięknej zastawie. Dzieci pomagają nakryć do stołu i posprzątać.

 

10. Bądźmy cierpliwi

Każde dziecko jest inne, ale jeżeli będziemy cierpliwi, to znajdziemy sposób, aby nasze dziecko było zdrowe, dzięki zdrowym nawykom żywieniowym.

 

Smacznego i na zdrowie!

A Wy jak sobie radzicie z żywieniem dzieci?

 

Porcja zdrowia w szklance, czyli co pić nie tylko po świętach?

Small_cup_of_green_tea

 

 

W teorii zapewne wszyscy wiemy, że należy się zdrowo odżywiać, uprawiać sport, nie pić, nie palić etc. Tyle teorii, a w praktyce nie zawsze starcza nam silnej woli, aby odmówić sobie kolejnego kawałka sernika cioci Krysi – no bo któż o zdrowych zmysłach by odmówił, zwłaszcza takiego na prawdziwym maśle z rodzynkami i polewą czekoladową!. Nie starcza czasu, aby pobiegać; że o wystarczającej ilości snu już nie wspomnę. W rezultacie – szczególnie po świętach – gorączkowo szukamy sposobu na poprawę własnego samopoczucia, ale także lepszego odbicia we własnym lustrze. 

 

Ja w diety cud nie wierzę, ale od lat mam kilka sprawdzonych przepisów na bardzo proste i zdrowe napoje, które pomagają oczyścić organizm z toksyn i przyspieszają nasz metabolizm. Nie muszę chyba pisać, że stosowane regularnie, a nie tylko od święta, mogą zdziałać cuda.

 

Woda to nasz najlepszy sprzymierzeniec. Naprawdę nie zawsze doceniamy jej zalety, a przecież woda to życie. Od kiedy piję regularnie wodę czuję się lepiej, nie boli mnie głowa, a cera mam zdrową i nawilżoną. W nawadnianiu organizmu ważne jest, aby pić regularnie, zanim poczujemy pragnienie. Kiedy chce nam się pić, organizm jest już odwodniony. Na początku nie jest łatwo, ale warto. Pomocne są aplikacje na smartfony, dzięki którym będziemy pamiętali o piciu wody. Jest ich wiele, z darmowych polecam np. waterlogged, daily water free i water daily

 

Zielona herbata – to mój sekret na podkręcenie metabolizmu, od ponad 14 lat – kiedy po raz pierwszy pojechałam do Japonii – i zaczęłam pić zieloną herbatę, schudłam prawie 6 kg (chociaż nie miałam nadwagi) i od tamtego czasu utrzymuję stałą wagę – 48-49 kg. Co Wy na to? Niestety zielona herbata zielonej herbacie nierówna. Ja polecam japońską zieloną herbatę Gyokuro tzn. Jadeitowa Rosa. Nie jest to zwyczajna herbata. To najlepsza i najdroższa herbata w Japonii, jedna z najdoskonalszych na świecie. W jej produkcji okrywa się krzaki herbaty na około 2 tygodnie bambusowymi matami, zanim 2 górne pąki rozwiną się w liście. I zbiera się do suszenia tylko te górne liście! (Pozostałe trafiają do najbardziej klasycznej zielonej herbaty – Sencha – również polecam).

 

Gyokuro daje przecudny napar szmaragdowego koloru, bo dzięki ograniczeniu dostępu światła słonecznego zwiększa się absorpcja chlorofilu w liściach, nie dochodzi też do zniszczenia garbników. Najważniejszym z nich jest L-teanina – to aminokwas, który jest związkiem psychoaktywnych. Działa odprężająco, ale pozwala zachować czujność umysłu. Aminokwasy zawarte w herbacie przyspieszają także przemianę materii.

 

W Japonii im szlachetniejsza zielona herbata, tym w niższej temperaturze powinniśmy ją parzyć. Gyokuro wymaga najniższej temperatury zaparzania, woda nie powinna mieć więcej niż 60 stopni, przy czym na jedną szklankę bierzemy aż 2 łyżeczki gyokuro (1 łyżeczka to ok. 3g Gyokuro), czyli 2 razy więcej niż zwykłej zielonej herbaty.

 

Gyokuro występuje też w wersji sproszkowanej – proszek herbaciany to po japońsku Matcha. Jest on używany w ceremonii herbacianej. Matcha rozpuszcza się nie tylko w gorącej, ale także i w zimnej wodzie. Możemy z niej robić orzeźwiające napoje. Tutaj podaję przepis na mój ulubiony, który pomaga oczyścić organizm (mój przepis został zamieszczony na portalach Onet i TVP):

http://kobieta.onet.pl/zdrowie/najlepszy-sposob-przyrzadzania-zielonej-herbaty/cjyfz

http://www.tvp.pl/styl-zycia/aktualnosci/czy-jedzenie-zielonej-herbaty-jest-zdrowsze-niz-jej-picie/4221105

To zapytacie ile tej herbaty wypijać? Ja wypijam około 4 filiżanki dziennie.

 

Kwas buraczany – to taka mała bomba witaminowa na wzmocnienie odporności, poprawę stanu krwi (szczególnie przy anemii, dzięki zawartości żelaza), a zawarta w nich betaina jest antyutleniaczem, który chroni przed niszczącym działaniem wolnych rodników.

Cudowne działanie kwasu buraczanego znały już nasze prababki. Pomyślcie, przychodzą znajomi, a Wy podajecie im do obiadu ten piękny bordowo-czerwony kwas. Retro, nieprawdaż?

To śpieszę z moim ulubionym, sekretnym przepisem:

 

  • 1 kg buraków
  • 1,5 litra wody
  • 1,5 łyżeczki soli kamiennej
  • 2 liście laurowe
  • 2 ząbki czosnku (obrane i pokrojone na plasterki)
  • 2 ziarenka ziela angielskiego
  • ½ łyżeczki cukru

Umyte, obrane i potarkowane (lub pokrojone w plasterki) buraczki układamy w szklanym słoju. Rozpuszczamy w gorącej, przegotowanej wodzie sól i cukier. Zalewamy buraczki. Wkładamy pozostałe przyprawy. Możemy obciążyć buraczki talerzykiem, muszą być zanurzone w wodzie. Przykrywamy słój gazą i odstawiamy w ciepłe miejsce na kilka dni. Jeżeli mamy mało czasu i chcemy przyspieszyć kiszenie, możemy włożyć do słoja kawałek żytniego chleba. Po 5-7 dniach kwas przecedzamy i jest gotowy do picia. Możemy go przechowywać w lodówce przez jakiś tydzień, dwa. Z tego zakwasu można oczywiście ugotować barszcz, wtedy dla aromatu do kiszenia warto jeszcze dodać kilka ziaren jałowca.

Kochani, a Wy jakie macie metody na oczyszczenie organizmu? 

Makowiec – nie tylko świąteczny – inaczej / Polish Christmas poppy seed cake

IMG_3651

Było to tak. Dzisiaj z telefonem przy uchu próbowałam zwinąć makowiec.I jakiś taki biedaczek chudziutki wyszedł. Aż szkoda mi się go zrobiło. Musicie bowiem wiedzieć,iż do makowców mam stosunek bardzo sentymentalny. Są moim pierwszym wspomnieniem bożonarodzeniowym. Mama zwijała okrąglutkie, pulchne makowce, a ja już w wieku sześciu lat jej asystowałam. Dobrze pamiętam chwilę, kiedy dostąpiłam najwyższego wtedy wtajemniczenia kulinarnego – zwinęłam swój pierwszy makowiec. 

Ale ten dzisiejszy… Ciasto było pewnie dość miękkie i ciasno zwinięte. Cóż było zrobić? Nadałam mu najwspanialszą ze znanym ludzkości form geometrycznych: KOŁO. Wyszedł słodki ślimaczek. Tak smaczny, że nie udało się sfotografować nadzienia. Został bowiem zjedzony. Wy też go koniecznie spróbujcie 🙂

 

IMG_3648

Makowiec

  • 300g mąki
  • 125g masła
  • 2 łyżki gęstej, kwaśniej śmietany
  • 20g cukru
  • 2 jajka
  • szczypta soli
  • 4 g suchych drożdży

Mąkę i masło siekamy nożem na desce (leniwi i ja: proponuję malakser 🙂 lub w drożdże ucieramy ze śmietaną i cukrem, dodajemy do mąki z masłem. Wbijamy jajka. Dodajemy sól,  zagniatamy gładkie ciasto, w razie potrzeby podsypując mąką. Wyrabiamy przez kilka minut (ok. 5) aż będzie elastyczne i gładkie. Ciasto schładzamy w lodówce przez ok. 1 godz., wałkujemy na cienki prostokąt. Smarujemy masą makową (zostawiając 2 cm na górnym rogu bez masy do sklejenia) i zwijamy. Możemy upiec makowiec tak zwinięty albo nadać mu kształt ślimaka. Pieczemy ok. 30 min. w temp. 170  stopni. (ślimak upiecze się szybciej niż tradycyjny makowiec, bo jest cieńszy).

 

Masa makowa

  • 250g maku (mielonego lub dla mających czas: w ziarenkach)
  • 80g cukru
  • łyżka miodu
  • 20g masła
  • garść bakali (skórka pomarańczowa, rodzynki itp.)
  • biało z 1 jajka
  • szczypta soli

Jeżeli mamy mak niezmielony, to musimy go zagotować, ostudzić i wtedy przepuścić przez maszynkę do mielenia na najmniejszych oczkach trzy razy. W przypadku maku zmielonego, wystarczy sparzyć go gorącą wodą na sicie. W garnuszku rozpuszczamy masło, miód i cukier. Łączymy mak i miód, dodajemy do masy bakalie i ubite z odrobiną soli białko.

 

Polish Christmas poppy seed cake

 

So here is my story. Today I was trying to roll poppy seed cake while talking on the phone. Yes, you must know that in Poland poppy seed filling is rolled in the yeast dough. The poppy seed cake we are talking about should be rounded and fluffy. Unfortunately, mine turned out pretty skinny… Not such a big disaster, but You should know I feel very sentimental about poppy seed cakes. They are my first Christmas memory. I was only six, when my Mum taught me how to roll a nice, fluffy poppy seed cake. 

But today.. Well today I decided to roll my weak, skinny cake into the most perfect shape known to human kind, that is a circle. It looked a little like a snail & was so delicous that I did not manage to take a photo of the inside filling. 

In case You would like to try it, here is the recipe:

 

Poppy seed cake

  • 300g all purpose flour
  • 125g butter
  • 2 tbsp. sour cream
  • 20g sugar
  • 2 eggs
  • a pinch of salt
  • 4 g dry yeast

Sift flour onto the cutting board, add cubed butter, combine the flour with butter using knife. Combine sour cream with yeast and sugar, add into flour and butter mixture. Put in the salt and eggs. Using your hands knead the dough well for about 5 minutes until it becomes shinny & elastic. Cool the dough in the fridge for about 1 hour. Roll out the dough into a thin rectangle. Spread the poppy seed mixture onto it leaving about 2cm at the bottom edge uncovered. Roll a cake. You can bake it like this or form your roll into a snail shape. Bake for about 30 minutes in 170 degrees. (The snail shaped poppy seeds cake will bake faster as it is thinner).

 

Poppy seed filling

  • 250gpoppy seeds
  • 80g sugar
  • 1 tbsp honey
  • 20g butter
  • a handful of delicacies (raisins, candied orange peel)
  • 1 egg white
  • a pinch of salt

If you use ground poppy seeds, all you need to do is blanch them with hot water on the sieve. If you use poppy seeds, that have not been grounded, first cook them in hot water, cool and gind in a grinder 3 times (meat grinder works just fine with poppy seeds). In a pot melt butter, honey and sugar. Add poppy seeds, delicacies and whipped egg white, mix well.

Prezenty świąteczne dla foodies

Święta tuż, tuż… Będzie śnieg (bo musi, bo tak, bo Wszyscy chcą!), będzie Wigilia (bo tak), jedzenie też (u mnie jak zawsze smaczne). U Was z pewnością też. I właśnie dla tych gotujących, ale nie tylko przygotowałam listę ciekawych prezentów. Smacznego!!!

1211083_medver_fondue_299_00

 

 

1. Zestaw czekoladek z Krakowskiej Manufaktury Czekolady (nikt im się nie oprze!)

2. Kryształowa karafka 

3. Uroczy imbryk do herbaty (świetnie trzyma ciepło; wiem, bo mam!) 

4. Śliczny i funkcjonalny blender 

5. Zestaw do founde

DIY yummy Christmas present – butter cookies with chamomile / Prezent Bożonarodzeniowy DIY – maślane ciasteczka z rumiankiem

IMG_4176 kopia 2

Święta to czas, kiedy wszyscy pieką pierniczki. Czasami warto jednak spróbować czegoś innego. Proponuję Wam przygotować maślane ciasteczka z suszonymi kwiatami rumianku, które przypomną nam zapach prawdziwego lata. Ładnie zapakowane, idealnie sprawdzą się jako prezent! 

 

Everyone is baking gingerbread cookies and it’s great. But today I want to show you butter cookies with chamomile flowers, that smell like a summer meadow! This recipe uses dried chamomile flowers, but in summertime use the fresh ones. These cookies are an extra gift in themselves! 

IMG_4170

IMG_4183

Maślane ciasteczka z rumiankiem

  • 300 g mąki
  • 220 g masła
  • 1 jajko
  • Pół łyżeczki soli
  • 120 g cukru (polecam trzcinowy)
  • 2 łyżki kwiatów rumianku (suszonych lub świeżych)
  • 1 łyżeczka skórki z cytryny

Utrzeć masło z cukrem – ręcznie lub mikserem. Dodać jajko, skórkę z cytryny, sól, kwiaty rumianku i przesianą mąkę. Wymieszać i uformować z ciasta walec o średnicy w jakiej chcemy mieć ciasteczka. Schłodzić w lodówce przez ok. 2 godz. Lub przez całą noc. Pokroić ciasto na plastry o grubości ok. 4 mm. Piec 15-18 min. w piekarniku nagrzanym do 170 stopni.

 

Butter cookies with chamomile

  • 300 g flour
  • 220 g butter
  • 1 egg
  • ½ tsp. salt
  • 120 g granulated sugar ( or brown)
  • 2 tbsp. dried (or fresh) chamomile flowers
  • 1 tsp. lemon zest

Combine soft butter & sugar, mix in an electric mixer  or with spatula, add egg, lemon zest, salt, chamomile flowers and sifted flour. Combine and roll dough into a cylinder. Leave in the fridge for about 2 hours or even overnight. Slice into about  4 mm slices. Bake for about  15-18 minutes in about 170 deegres.

 

Matcha – japońska zielona herbata w proszku    i sól z zieloną herbatą (matcha shio) / Green tea salt / 塩抹茶

IMG_4112

Uwielbiam zieloną herbatę. Dobrą, japońską. Pijam nałogowo. Zieloną herbatę wykorzystuję jednak nie tylko do picia. W mojej kuchni zawsze mam proszek z zielonej herbaty – matcha – ten sam, którego Japończycy używają do ceremonii herbacianej.   

 

Matcha jest wyjątkowa, bo rozpuszcza się zarówno w gorącej, jak i zimnej wodzie (możemy z niej robić napoje orzeźwiające latem i rozgrzewające herbatki zimą).Tutaj pokazuję, jak zrobić napój z zielonej herbaty – taki oczyszczający, ot chociażby na wiosnę, na którą wszyscy czekają jak na Godota! Ania z Dietetycznie siostro opisała też warsztaty, na których mówiłam m.in. o herbacie tutaj.

 

Parząc zwyczajną herbatę wyrzucamy liście… a konsumując matcha zjadamy całe liście herbaty. Nic się nie marnuje! „Proszę Pani, w XXI wieku promujemy jedzenie liści zielonej herbaty, to doskonała odtrutka na nasze czasy.” – tłumaczył mi kiedyś w Nagoi stary sprzedawca herbaty. Trudno odmówić mu racji.

 

Proszek z zielonej herbaty pasuje do dań słonych a także słodkich.Jest naturalnym barwnikiem: zabarwi nam na zielono biszkopt, krem, lody, naleśniki i co nam się tylko w kuchni zamarzy. Na słono matcha pasuje też: do mięs, dressingów, sosów (tutaj mój autorski przepis na dressing do sałatki, w tym przypadku sałatki z fenkułu i pomarańczy) itp. Ja używam jej często w postaci soli smakowej z zieloną herbatą (przepis poniżej). Pasuje prawie do wszystkiego! Super, co nie?

 

Sól smakowa z zieloną herbatą matcha:

  •  1 łyżka ulubionej soli (ja używam kamiennej)
  • 1/2 łyżki japońskiej zielonej herbaty matcha w proszku

IMG_4108 kopia

Mieszamy i gotowe! Proporcje można zmieniać, często mieszam sól z herbatą w równych proporcjach. Jeżeli używamy gruboziarnistej soli to możemy całość zmiksować, ale nie jest to konieczne. Przechowujemy w lodówce.

 

A gdzie kupić taką herbatę w proszku – matcha? W dobrych herbaciarniach, sklepach z azjatycką żywnością albo przez Internet tutaj.

Ciasto czekoladowe z buraczkami (mini) / Chocolate & beetroot mini cake / チョコ&赤かぶミニケーキ

IMG_3868 kopia 2

Prosty i łatwy przepis na świetne ciasto czekoladowe. Burak dodaje mu słodyczy a ciasto jest cudownie wilgotne. Nie bójcie się użyć buraka do ciasta!

Simple & easy recipe for a great chocolate cake! Remember the beetroot only adds a hint of sweetness and moisture. Do not be afraid to use it!

Czytaj dalej